Przejdź do treści

Kilińskiego 104

podwórko z drewnianą ścianą

W innym wpisie wspominałam o bogactwie architektonicznym ulicy Kilińskiego, które niekiedy wymaga przekroczenia bezpiecznej granicy fasad. Mogą to być zaskakujące, pełne zdobień przejścia bramne, ale perełki możemy też znaleźć w samych podwórkach. Numer 104/106 wygląda zupełnie niepozornie. Ot, prosta, nie za wysoka czynszowa kamienica, wejścia na podwórko nie chroni nawet żadna brama.

Jest lato 2017 roku, jestem na jednej z miejskich włóczęg, eksplorując uważnie okolicę, staram się zaglądać w każdy zakamarek. Pierwsza niespodzianka pod tym adresem spotka mnie, kiedy od mijanego w bramie mieszkańca, którego aparycja wyraźnie zdradza życie pełne znoju i trudności, słyszę zaskakujący komplement. „Fajne dziary” wychrypia ewidentnie w moim kierunku ów dżentelmen. Przepadam za takimi spotkaniami, ale rzadko sama je inicjuję, bo nie chcę zbyt intruzywnie naruszać przestrzeni mijanych osób. Wtedy jednak z radością podjęłam interakcję, z której po kilku latach w zasadzie niewiele pamiętam, poza tym nietuzinkowym zagajeniem. Może w ogóle przepadłaby gdzieś w zakamarkach mojej pamięci, gdyby nie fotograficzna pamiątka, jaka mi po niej pozostała. Zachęcona przyjazną pogawędką poprosiłam o zgodę na wykonanie portretu, która nie spotkała się z odmową, co nie zdarza się często.

Na razie się jeszcze nic nie zawaliło na szczęście, chociaż każdy się boi.

mieszkanka

Kamienica się już wali. Tutaj jak się spojrzy od wewnątrz, z podwórka. Czekamy, aż nas wyprowadzą.

mieszkanka

Drugą niespodziankę stanowił niezwykły architektoniczny twist w postaci wnęki, której elewacja wykonana jest z drewna. Nigdy nie spotkałam się z czymś takim i trudno mi nawet powiedzieć, czy jest to element oryginalny, czy wytwór lokatorskiej pomysłowości. Po przyjrzeniu się, można stwierdzić, że fasada z desek nie tyle stanowi okładzinę, co jest głównym budulcem ściany. Wtedy zachwyciłam się, zrobiłam zdjęcie i poszłam dalej. Zatem kiedy wróciłam tutaj tu w lipcu 2021 roku, chciałam naprawić to niedopatrzenie. O wyjątkowy element zapytałam każdego z zaczepionych lokatorów, ale nikt nie był w stanie mi powiedzieć czegoś więcej.

Niektórzy niestety umarli albo się też przeprowadzili. Tutaj w tych dwóch pierwszych oknach niestety pani ponad 10 lat temu umarła, tutaj są dwa mieszkania wolne, tu też pan umarł nad nami, tu się dwóch sąsiadów też wyprowadziło…

mieszkanka

Słyszeliśmy o tym, ale jeszcze nic nie ruszyli w tym kierunku. Niestety nie, chociaż bardzo byśmy chcieli.

mieszkanka, zapytana o ewentualne wykwaterowanie

Dowiedziałam się natomiast, że brama, której sforsowanie nastręczyło mi nieco problemu, została założona głównie po to, by uniemożliwić zaanektowanie kolejnej przestrzeni na bezpłatny parking, przede wszystkim kierowcom odwiedzającym znajdujący się po sąsiedzku urząd pracy. Furtka i tak jest ciągle zepsuta, jak żaliła się jedna z rozmówczyń, jednak nie to jest największym problemem tej garstki osób, która jeszcze zamieszkuje kamienicę, bo budynek po prostu się wali. Po raz kolejny należy trzymać kciuki, że władzom miasta uda się wykwaterować lokatorów i przeprowadzić remont, zanim będzie za późno.